Niech prawda wyjdzie na jaw

30 grudnia 2019 20:23:35

  - Oczekuję sprawiedliwości, żeby prawda wreszcie wyszła na jaw - mówiła podczas konferencji prasowej Marzena Szczurek, która jak twierdzi, została oszukana przez przyjaciela-wspólnika.

  

Niech prawda wyjdzie na jaw

  Podczas konferencji prasowej, zorganizowanej w poniedziałek 30 grudnia br. w Hotelu Badura w Wadowicach, Krzysztof Rutkowski, właściciel biura detektywistycznego przedstawił sprawę Marzeny Szczurek, bizneswoman, która jak mówiła w Wadowicach, została oszukana przez swojego bardzo dobrego przyjaciela i wspólnika w biznesie.

  Marzena Szczurek w 2017 roku weszła w spółkę ze swoim dobrym przyjacielem, dzieląc się udziałami 50/50.

- Był to człowiek zaufany, kilkanaście razy siedział z nami przy wspólnym stole, nawet wigilijnym. Darzyliśmy go wielką sympatią i zaufaniem - mówiła podczas konferencji prasowej w Wadowicach Marzena Szczurek.

  Interes się rozwijał, a w 2018 roku Marzena wraz ze swoim mężem postanowili rozszerzyć zakres prowadzonej przez spółkę działalności. Wymyślili plac zabaw dla dzieci, znalazł się lokal, a Pani Marzena wymyśliła chwytliwą nazwę. Wspólnik, jak wspomina Pani Marzena, pomysłem był zachwycony, nawet zaangażował się w to przedsięwzięcie.

  14 lipca 2018 roku nastąpiło otwarcie lokalu, pomysł chwycił na lokalnym rynku, były bardzo dobre rokowania na przyszłość. Przyszłość szybko okazała się jednak dla Pani Marzeny okrutna.

- Inwestycja się rozkręcała aż do 1 września, kiedy na salę wszedł mężczyzna, rzucił mi dokumenty przed oczy i powiedział mi „Jest Pani nikim i wynocha stąd”. Nie wiedziałam w ogóle, co jest grane, wtedy podszedł do mnie wspólnik i oznajmił mi, że od dzisiaj on tu jest prezesem i on ma pełną decyzyjność w spółce - relacjonowała na konferencji prasowej w Wadowicach Marzena Szczurek, dodając, że tego zdarzenia nie zapomni do końca swoich dni.

  Zdaniem Pani Marzeny, jej wspólnik i dotychczasowy przyjaciel posłużył się sfałszowanym pełnomocnictwem, aby przejąć pełną kontrolę nad spółką. W tym dniu, jak mówi Pani Marzena, zostały wymienione wszystkie zamki w lokalu oraz został zwolniony cały personel.

  Pani Marzena została odsunięta od podejmowania decyzji, straciła wpływ na funkcjonowanie spółki, jako współwłaścicielka ma jednak obowiązek pokrywania strat.

  

  Od półtora roku Marzena Szczurek walczy o sprawiedliwość i o należne jej miejsce w spółce. Chwali działania policji, jednak pozostałe instytucje jej zdaniem działają zbyt wolno.

- Walczymy półtora roku i tak naprawdę nic się nie posuwa do przodu. Oczekuję sprawiedliwości, żeby prawda wreszcie wyszła na jaw - mówiła w Wadowicach Marzena Szczurek. Pani Marzena obawia się również, że zanim sprawiedliwości stanie się zadość, wspólnik spółkę zniszczy, a jej pozostaną do spłacenia długi.

  

  Pani Marzenia w swoją sprawę zaangażowała biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego, który poinformował na konferencji prasowej w Wadowicach, iż w przygotowaniu jego biura jest raport, który zostanie przesłany do odpowiednich instytucji państwowych. Ma nadzieję, że odpowiednie organa należycie zajmą się tą sprawą.

  Krzysztof Rutkowski zaapelował też do wspólnika Pani Marzeny, aby pojawił się na takiej konferencji prasowej i odniósł się do tej sprawy.

Udostępnij na FacebookUdostępnij na Google+Udostępnij na Twitter

Ostanio dodane