Kleszcz zamienił jego życie w koszmar

18 maja 2021 15:21:34

  Rafał Lisicki ma jedno wielkie marzenie – chce być zdrowy. Wierzy, że kiedy dręczące go objawy choroby odejdą w niepamięć, wszystko inne się ułoży. Na razie jednak czeka go długie leczenie, którego skuteczność wyjdzie na jaw dopiero po upływie miesięcy. Młody mężczyzna z nadzieją czeka na efekty, a na razie postanowił opowiedzieć swą historię, ku przestrodze innych.

  

Kleszcz zamienił jego życie w koszmar

  Zaczęło się niewinnie. Nocą, końcem października 2019 roku, Rafał Lisicki z Kęt słuchał muzyki, gdy w pewnym momencie pojawiło się u niego narastające uczucie zatkania lewego ucha. W ciągu dnia mężczyzna poszedł z tym problemem do przychodni, aczkolwiek lekarz nie umiał mu pomóc. Wprawdzie przepłukał mu ucho, ale nie przyniosło to prawie żadnych efektów. Przykry objaw ustąpił samoistnie po upływie doby, jednak wówczas pojawił się kolejny. – To był szum w uchu, a właściwie pisk podobny do tego z telewizora, gdy na ekranie wyświetlany jest obraz kontrolny – mówi 35-letni Rafał Lisicki. Drażniący dźwięk męczył go przez kilka dni. Potem zniknął, ale nie na stałe. Co jakiś czas powracał, a w grudniu zaczął pojawiać się również w prawym uchu.

  

  W międzyczasie wystąpiły też inne symptomy choroby – chwilowa utrata równowagi, zaburzenia snu. Później doszły do nich kolejne – nadwrażliwość na dźwięki, uczucie zmęczenia i senności, dziwne mrowienie pod czaszką, promieniujące do górnych zębów, kołatanie serca, problemy ze wzrokiem, drętwienie karku, wysypka. Wraz z upływem czasu dolegliwości stawały się coraz bardziej dokuczliwe. Mężczyznę niespodziewanie atakują bóle głowy, szyi, ucha, zdrowych zębów, brzucha, mięśni i stawów w różnych częściach ciała, a także kłucia w okolicach serca. Czasem krótkotrwałe, ale pojawiające się znienacka i – razem z innymi symptomami – bardzo męczące.

   

Zawinił kleszcz

  

  Mijały miesiące, a lekarze różnych specjalności byli bezsilni wobec tych wszystkich objawów. Dignostyka nie wykazywała żadnych nieprawidłowości. – W końcu trafiłem do kolejnego otolaryngologa, który jako jedyny lekarz zapytał mnie, czy kiedykolwiek miałem kleszcza. Przyznałem, że tak, ale przed laty. On jednak stwierdził, że nie ma znaczenia, ile czasu upłynęło. Objawy chorób odkleszczowych mogą się bowiem ujawnić w wiele lat po ukąszeniu przez tego pajęczaka – opowiada Rafał Lisicki.

  

  Dwa niezależne od siebie badania techniką biorezonansu, przeprowadzone w dwóch różnych ośrodkach, wykazały u niego boreliozę. Z kolei inne rodzaje diagnostyki ją wykluczyły. Ale sam trop był właściwy, bowiem kleszcze przenoszą nie tylko krętka Borrelii, lecz także inne bakterie. – W Internecie znalazłem facebookową grupę wsparcia dla osób cierpiących na boreliozę i pozostałe odkleszczowe choroby. Tam mi doradzono, żebym wykonał sobie pakiet badań wykrywających inne drobnoustroje. Wtedy wyszło na jaw, że mam przewlekłe zakażenie Chlamydią, które jest znacznie bardziej niebezpieczne niż sama borelioza, bo potrafi atakować obwodowy układ nerwowy, stawy, drogi oddechowe, zatoki, uszy – zapewnia 35-latek.

  

Oszczędności stopniały

  

  Ponad półtora roku wizyt u wielu specjalistów z dziedziny otolaryngologii, okulistyki, kardiologii, neurologii i reumatologii, szeroko zakrojonej diagnostyki i nieskutecznego leczenia sprawiły, że oszczędności mężczyzny stopniały do zera. A ponieważ od jakiegoś czasu Rafał Lisicki już nie pracuje, brak mu środków na dalszą terapię. – Niestety, jest ona bardzo droga. Jak wyliczyłem, miesięczny koszt to około półtora tysiąca złotych – martwi się mężczyzna. Dlatego zdecydował się uruchomić zbiórkę pieniędzy na portalu siepomaga.pl. Ma cichą nadzieję, że dzięki niej pozyska fundusze na przynajmniej kilka miesięcy leczenia.

  

Bardzo chciałbym wyzdrowieć, znaleźć pracę i znowu normalnie żyć. Podróżować, a z czasem także kupić własny dom lub mieszkanie. I psa, którego zawsze bardzo chciałem mieć. Ale na razie nie mogę o tym wszystkim nawet marzyć, bo przede wszystkim potrzebuję zdrowia. Choroba zupełnie odebrała mi radość życia i bardzo utrudnia mi codzienne funkcjonowanie – mówi Rafał Lisicki, nie ukrywając łez cisnących mu się do oczu. Kto chciałby wesprzeć go w walce o zdrowie, może to zrobić tutaj.

   

Ku przestrodze

  

  Ale mężczyzna zdecydował się opowiedzieć nam swoją historię nie tylko dlatego, by prosić o pomoc w leczeniu. 35-latek ma nadzieję, że jego perypetie skłonią naszych czytelników do większej ostrożności podczas wypoczynku na łonie natury. Przestrzega przed chodzeniem po wysokiej trawie, ponieważ kleszcze często oczekują na potencjalną ofiarę, siedząc na jej źdźbłach. Przebywają też w ściółce leśnej oraz na gałęziach krzewów. Dlatego w parku czy lesie lepiej trzymać się wytyczonych szlaków i nie ryzykować przedzierania się przez zarośla.

  

  A przed spacerem dobrze jest spryskać się środkiem odstraszającym te pajęczaki. Tego typu preparaty działają również na meszki i komary, więc nawet jeśli nie spotkamy na swej drodze kleszczy, na pewno użycie jednego z nich ułatwi nam pobyt w plenerze. Warto także zadbać o ubiór dobrze osłaniający skórę. Zaś po powrocie do domu trzeba dokładnie obejrzeć ciało, zwłaszcza nogi i pachwiny, w których kleszcze szczególnie lubią żerować. Bo im wcześniej usunie się te małe stworzonka, tym mniejsze ryzyko zakażenia przenoszonymi przez nie chorobami. – Konsekwencje ukłucia przez kleszcza mogą być znacznie poważniejsze niż u mnie. Moje objawy, choć uciążliwe, nie należą do najbardziej dotkliwych – podkreśla Rafał Lisicki. Edyta Łepkowska

  

   

Foto: Edyta Łepkowska

 

 

 

Udostępnij na FacebookUdostępnij na Google+Udostępnij na Twitter

Dodaj komentarz

Pamiętaj! W internecie nie jesteś anonimowy.


Odśwież obrazek.

Przepisz tekst z obrazka

Komentarze

Redakcja serwisu Powiatlive.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. 

    Ostanio dodane